RSS
wtorek, 15 marca 2005
Dzień czwarty - refleksja

Jak czytam to co tu wypociłam, to sama rozpacz, gorycz i pretensje. Cóż może nie jestem super blondwłosą  seksbombą i nie wszystko układa się tak jak bym chciała,  ale może ta gorycz pozwoli żeby mój optymizm w realnym świecie nie zgasł nigdy na tyle, żebym nie umiała sobie z tym sama poradzić. 

12:21, lacktris
Link Dodaj komentarz »
Rzeczywistość a fikcja literacka

Skończyłam czytać "Smak świeżych malin". Bardzo przyjemna lektura, lekka i łatwa. O pannie w moim wieku z podobnymi do moich problemami. Pewnie dlatego tak dobrze mi się czytało. Zastanawia  mnie jedna rzecz. W książkach wszystko jest takie proste. Panna, jak można wywnioskować, przeciętnej urody, przeciętnej inteligencji i o przeciętnym zapale do pracy. Prowadzi zwykłe życie szarej studentki, żadnego dbania o własną karierę, żadnego doświadczenia zawodowego. Trochę postękała w tej książce, jak to jest źle bo nie można znaleźć pracy, bo rodzice biedni itd. Jednak dziwnym trafem mieszka samodzienie, stać ją na całkiem systematyczne wyprawy do pubów, w celu przyswojenia ogromnej dawki alkoholu. Przecież to wszystko kosztuje. Nie sądzę, żeby realia Krakowa, bo tam toczy się akcja, zasadniczo różniły się od realiów Szczecina, gdzie ja mieszkam. Książka oczywiście kończy się szczęśliwie, bo panna znajduje i Księcia z Bajki i pracę. O dziwo, jest to praca naukowa, o której ona wcale nie marzyła, ani nawet nie brała takiej możliwości pod uwagę. Teraz pytanie, dlaczego w książkach nigdy nie ma opisanej rzeczywistości? Zawsze jest ubrawiona, poprawiona. Ja też jestem taką przeciętną panną. I jakoś nic mi z nieba nie spada. Myślałam o karierze naukowej, ale na rodzimej uczelni niestety dla osób spoza rodziny nie ma miejsca, na szacownej AE w Poznaniu, jakoś zabrakło funduszy, żeby przeciętna panna ze Szczecina mogła prowadzić badania z demografii. Mieszkanie samodzielne?? Skądże znowu, za co?? Mimo, że aktualnie posiadam pracę i to nawet całkiem nieźle płatną ( oczywiście to kwestia spojrzenia na to nieźle, w każdym razie więcej niż najniższa krajowa, ale do średniej to jeszcze dużo brakuje ) nie stać mnie na samodzielne mieszkanie. Być może jestem mało zaradna mógłby ktoś powiedzieć. Ja sie nawet z tym zgodzę, ale panna z książki nie jest bardziej zaradna ode mnie i jakoś jej spadło wszystko z nieba. Widać urodziłam się nie pod tą gwiazdą co trzeba.

12:18, lacktris
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2005
Dzień trzeci- dziś poniedziałek, jeszcze pięć dni i znów słodkie lenistwo...

Weekend minął spokojnie. Bez nerwów i awantur. Zaobserwowałam jedną zdumiewającą rzecz. Mój ojciec się boi. Ale od początku.

W tygodniu zepsuł mi się samochód. Coś zaczęło pukać w lewym przednim kole. Mój Pan i Władca stwierdził, że trzeba by pojechać do warsztatu zanim coś się urwie. Zadzwoniłam więc do poleconego warsztatu, żeby dowiedzieć się ile to będzie kosztować i kiedy zrobią. Oczywiście poskarżyłam się ojcu, że się samochód psuje i co mam z tym zrobić. Tata się jak zwykle wcale nie przejął, on się przejmuje dopiero wtedy gdy się coś urywa i nie można już jechać, a koszty naprawy są ogromne. Wtedy to się przejmuje i stęka że tyle to kosztuje. Ojciec szalenie się zdziwił, gdy zobaczył, że sama podjemuję działania ( telefon do warsztatu ), w celu zlikwidowania awarii.  Na piątek umówiłam się z moim lubym, żeby zawiózł samochód do naprawy i pogadał z panami mechanikami. Wszystko odbyło sie bez większych problemów, poza tym, że kosztowało to troszkę więcej niż była mowa na początku. Samochód znowu jest zdrowy i pięknie jeździ. Pochwaliłam się tym tacie. I tu o zgrozo nastąpiło coś w rodzaju obrazy majestatu. Z jednej strony niby się ojciec cieszy, że nie musiał się tym zajmować i samochód działa, że wreszcie nie wszystko jest na jego głowie. Ale i tak się obraził. Odnoszę wrażenie, że podstawą tej obrazy jest fakt, że to nie on naprawił samochód, że okazał się nie być niezastąpionym tatusiem. Hmm chyba wreszcie zaczyna do mojego ojca docierać to, że jestem już dorosła, żeby nie powiedzieć starą babą, że całkiem realna staje się wizja mojej wyprowadzki z domu. NIe jestem już mała dziewczynką,dla której tatuś ma zwsze rację, jest całym światem i wszystko umie zrobić. Okazuje się, że małej dziewczynce może pomóc jej Wybranek, że to Wybranek staje się całym światem. Nie znaczy to że nie kocham mojego tatusia, przecież on zawsze będzie dla mnie ważny, ale czas chyba zacząć żyć samodzielnie i być dorosłym. Odciąć pępowinę. ( Ha! nie będzie to łatwe, ale lepiej późno niż wcale ).

11:01, lacktris
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2005
Dzień drugi - słońce świeci, brak podstaw do marudzenia.

Życie potrafi płatać figle. Dużo prawdy jest w powiedzonku, "nigdy nie mów nigdy".

Miałam pewną "romansową" przygodę z Panem Idealnym. Niestety to że przygoda zakończyła się zanim na dobre się zaczełą jest tylko i wyłącznie moją winą, ale nie o tym chciałam teraz mówić. Pan Idealny zostawił dla mnie swoją kobietę, z którą był od zawsze. Po naszym rozstaniu, zarzekał się że nigdy do niej nie wróci, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i temu podobne dyrdymały. Jednak wczoraj dowiedziałam się z pokątnych źródeł, że jednak do niej wraca. Życie...   Co mnie jednak najbardziej zaskakuje, to moja zazdrość. Jak to? To on nie cierpi już po tym co mu zrobiłam? Nie rozpacza? W głębi duszy liczyłam, że do końca życia będzie sam, będzie za mną tęsknił, marzył i czekał na mnie. Wiem, wiem, to głupie, bo niby dlaczego tak miałoby być? W końcu on też ma prawo być szczęśliwy.

Miałam dziś zacząć opisywać siebie. Usprawiedliwić swoje użalanie się, ale jakoś dziś jestem w dobrym humorze i nie chcę go psuć. Może więc napiszę coś miłego?? Jestem kobietą tuż przed trzydziestką, ale raczej nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem dojrzała. Ciągle mieszkam z rodzicami, co bynajmniej nie świadczy wcale o mojej niedojrzałości. No i moja największa wada. KŁAMSTWO. Jestem notoryczną kłamczuchą. Kłamię nawet wtedy gdy nie muszę. Ten blog to moja terapia, mój odwyk. Zodiakalnie jestem strzelcem, powiedziałabym nawet że typowym. Zwykle w różnych horoskopowych opracowaniach znak ten opisany jest jako bardzo miły, towarzyski, szczery (sic!) same superlatywy. Ale kiedyś, czekając w czytelni aż z magazynu przyjadą moje materiały do pracy magisterskiej, przegądałam wielką grubą książkę o znakach zodiaku. Niestety tam jak wół stało, że owszem strzelce często bywają super fajne, ale równie często są to kłamliwe, złośliwe, tchórzliwe, małostkowe paskudne osobniki, zakłamane, okropne. Aż nie doczytałam do końca tego wywodu, ponieważ nagle okazało się, że ja właśnie jestem taka paskuda. Może powinnam jednak znów pójść do biblioteki i doczytać to do końca?? 

 Najtrudniej chyba jest przyznać się przed samym sobą, że jest się gnidą. Ja mam już to za sobą. Lepiej późno niż wcale. Mam jeszcze trochę czasu, żeby sie zmienić.

 

13:01, lacktris
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 marca 2005
Dzień pierwszy - najtrudniejszy pierwszy krok ...

Zaczynam w Dzień Kobiet. Nie wiem czy to coś oznacza. Pewnie nic. Poza tym, że oprócz klasycznego tulipana i kilku audycji w radiu oraz telewizji, ten dzień nie różni się niczym od innych.

Ogólnie wychodzę  z założenia, że życie jest piękne. Czasem tylko bywają gorsze chwile. Zapewne ten pamiętnik pozwoli przetrwać te bardzo złe chwile jak również podzielić się radością chwil cudownych.

Teraz, gdy jestem już dużą dziewczynką, to chyba i pamiętnik będzie bardziej dojrzały. Ostatnio gdy robiłam porządki, natrafiłam na swój tajny zeszyt z liceum. Jejku, chciałabym mieć tylko takie problemy jak wtedy, że się nie powiedział cześć, że nie zadzwonił, że się nie umówił, że coś powiedział i dostałam skrzydeł. Wszystko wtedy było proste i łatwe. Pewnie za następnych 10-15 lat powiem to samo o dniu dzisiejszym. Wszystko z perspektywy czasu traci na ważności.

Postaram się streścić w następnych wpisach moje życie, co by ewentualni czytelnicy znali podstawy mojego użalania się nad sobą. Oczywiście będzie to historia przedstawiona tylko i wyłącznie z mojego punktu widzenia, ale przecież nie znam innych punktów widzenia. Zatem historia rozpocznie się jutro, co jest z resztą charakterystyczne dla mnie, że wszystko odkładam na jutro. Obym tylko tym razem wytrwała w swoich postanowieniach.

09:26, lacktris
Link Komentarze (1) »