Blog > Komentarze do wpisu
 Wszystko co dobre szybko się kończy, tak też i zakończył się mój urlop macierzyński. Do pracy wróciłam 1 września. Jednakże we wrześniu napracowałam się raptem ze dwa tygodnie. Resztę czasu spędziłam chorobowo. Młody dostał zapalenia nerek i wylądowaliśmy na tydzień w szpitalu.
Pobyt w szpitalu nie był wcale taki zły ani straszny, był kosztowny. Te "wczasy" kosztowały mnie 40 zł za dobę, ale za to all inclusiv, znaczy się z wyżywieniem i dostępem do kuchni ;-) Rafał bidulek miał wenflon i trzy razy na dobę dostawał antybiotyk. Poza tym nie działo się z nami nic. Jednak pobyt z dzieckiem w szpitalu zmienia trochę perspektywę patrzenia na własne dzieci. Człowiek jakby przestaje narzekać, że są niegrzeczne, że rozrabiają, że się nie słuchają, a zaczyna cieszyć się, że są zdrowe i właśnie tak "paskudnie "się zachowują.
Młody wyrósł na całkiem sporego chłopczyka. Za dwa tygodnie będzie miał 8miesięcy. Sam siada, wstaje i kombinuje strasznie. Jest wesołym, pogodnym dzieckiem. Nie stwarza praktycznie żadnych problemów. Jesteśmy trochę zapóźnieni z wprowadzaniem nowych pokarmów, ale to dlatego że on tak pięknie jadł z piersi, że zupełnie zapomniałam że trzeba by mu już coś nowego podawać. Zorientowałam się na dwa tygodnie przed powrotem do pracy :-) Wtedy też kolega musiał pokochać butelkę i sztuczne mleko. Na razie nie ma problemów z jedzeniem. Bosko jest go oglądać jak próbuje czegoś nowego robi śmieszne miny , jednocześnie otwiera buzię, żeby dać mu jeszcze.
Weronika pokochała brata, chociaż w dalszym ciągu jakoś nie przejawia chęci opiekowania się nim, przewijania , brania na ręce.
Z to jest już dużą pannicą. Rok szkolny rozpoczęliśmy w przedszkolu. Ponieważ nasz sąsiad Mateusz, poszedł do szkoły do zerówki, poza tym młodzież jakoś nie mogła zrozumieć czemu jedno chodzi do szkoły a drugie do przedszkola, no i Weronika bardzo mocno chciała iść do szkoły, tak więc od dwóch tygodni chodzi do zerówki w szkole. Jest zachwycona. Narzeka że w weekendy jest wolne i nie można iść do szkoły. Jak wraca to chce żeby się z nią bawić w szkołę, rano przed wyjściem też. Co ciekawe, w przedszkolu mając pod nos podstawione 4 posiłki dziennie nie jadła nic, natomiast w szkole zjada praktycznie całe śniadanie które jej dam i nie jest to tylko bułka z nutellą :-) Jedynie co jej nie pasuje to pobyt w świetlicy. Chociaż jak wiadomo, gdy po nią przychodzę to wcale nie chce wychodzić z tej świetlicy.


Oto Młody jeszcze w szpitalu.

A to dzień po chrzcinach tj. 26.06.2011


Państwo rodzeństwo w kreacjach imprezowych
czwartek, 06 października 2011, lacktris

Polecane wpisy

  • Nowy adres

    Po dwóch latach przerwy postanowiłam wrócić do blogowania. Tym razem pod nowym adresem: lacktris.blogspot.com

  • No i poszedł sobie

    Czas jak wiadomo leci strasznie szybko. Ledwo co się urodził, a tu bach i już po pierwszych urodzinach. Nie obyło się bez wróżb urodzinowych. Kolega podobnie ja

  • przemyślenia

    Od dwóch dni jestem na zwolnieniu. Bynajmniej nie dlatego, że coś mi jest. W pracy koniecznie chcieli mnie wysłać na zwolnienie to poszłam. No i jeszcze wizja w

Komentarze
2011/10/06 21:21:23
Bombowe zdjęcia!!!
dzieciaki słodziaki!
-
2011/10/12 12:24:41
no proszę up-datowałaś zdjęciami! :))
Jakie śliczne rodzeństwo!
A Wera jaką ma rasową fryzurę!!!
-
2011/10/13 16:34:27
wreszcie nowa notka!!
wstydz sie;p kobitko tyle czasu:D
a tu stale czytelniczki:)))))
pozdrawiam!